KIK Cieszyn

Spotkania opłatkowe...


Piękną tradycją Klubu Inteligencji Katolickiej były spotkania opłatkowe organizowane zwykle po Nowym Roku. Urządzano je zazwyczaj u sióstr Boromeuszek. W przyklasztornej kaplicy uczestniczyliśmy we mszy świętej, a potem zbieraliśmy się w olbrzymiej sali przy suto zastawionym stole. Zawsze dbaliśmy o nastrojowy wystrój pomieszczenia. W rogu sali, w pobliżu fortepianu, stała olbrzymia, pięknie ustrojona choinka. Długie stoły nakryte białym obrusem ozdobione były świątecznymi stroikami i świecami. Świąteczne wypieki i opłatki rozkładano na stylowych talerzach i paterach wypożyczonych z klasztornego kredensu.

W spotkaniach tych uczestniczyli zwykle zaproszeni goście. Do najznamienitszych należeli biskupi – Damian Zimoń czy Czesław Domin.

Nastrojowy wieczór rozpoczynał prezes Klubu, potem zwykle zabierali głos goście specjalni. Później łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia. Stwarzało to okazję do bezpośredniego kontaktu wszystkich obecnych. Indywidualne życzenia wypowiadane z głębi serca sprzyjają zacieśnianiu więzi, stwarzają specyficzny klimat ciepła i serdeczności.

Opłatkowy poczęstunek był okazją do dzielenia się wspólnymi wrażeniami i wspomnieniami. Szczególnie utkwiła nam w pamięci relacja pewnej emerytowanej nauczycielki wspominającej postać swojej dawnej wychowawczyni – świętej Urszuli Ledóchowskiej. Opowiadanie było barwne i sugestywne, przedstawiało postać świętej jako osobę niezwykle aktywną, zorganizowaną, mocno zaangażowaną w osobiste sprawy wychowanek. We wspomnieniach odczuwało się podziw dla dawnej mistrzyni, która swoją osobowością wywierała silny wpływ na młodzież, na kształtowanie duchowego życia młodych dziewczyn.

Interesująca była również relacja pani Władysławy Sikory, byłej więźniarki obozu koncentracyjnego. Wspominała, jak przeżywano wieczór wigilijny w warunkach niewoli i zagrożenia życia. Na terenie kobiecego obozu w Ravensbruck istniała drużyna harcerska. Druhny podtrzymywały się wzajemnie na duchu, a noc wigilijna miała wówczas szczególny wymiar.

Inne ciekawe wspomnienie wiąże się z osobą śp. biskupa Czesława Domina. Umiał nie tylko pięknie i mądrze mówić, ale również wspaniale śpiewać i po mistrzowsku grać na fortepianie. Śpiewaliśmy kolędy, a on nauczył nas jeszcze jednej, której nikt z nas nie znał. Usiadł do fortepianu i zaśpiewał „Jezusa narodzonego wszyscy witajmy”. Od tamtej pory w okresie Bożego Narodzenia często śpiewamy tę kolędę w naszych kościołach. Gdy przed kilku laty znalazłam się w koszalińskiej katedrze przy sarkofagu śp. biskupa Czesława Domina, przypomniało mi się to cieszyńskie spotkanie opłatkowe i wspólnie śpiewana pieśń.

Radosny klimat Bożego Narodzenia, wspólny opłatek, życzenia i kolędy – to wszystko pozostawiało niezatarty ślad w naszych sercach i umysłach.


Powrót